Niemasensudawaćtytułukiedywalicisieswiat

Jak wiele może zmienić się w ciągu dwóch miesięcy…
I jak wiele może się nie zmienić.
Jak wiele się zmienia, kiedy tego nie chcemy i jak wiele się nie zmienia, gdy chcielibyśmy zmiany. A może jest tak po prostu tylko u mnie?
Sytuacja się nie zmieniła i moje podejście także nie. Nadal tak bardzo chcę jego, a on nadal tak bardzo nie chce mnie. Żenujące w stu procentach.
W zasadzie ciężko jest określić, czy mam rację. Szczególnie gdy nie można sprawdzić tego u źródła. Bo źródło postanowiło Cię ignorować tak samo, jak je jakiś czas temu. To karma, jeśli w nią wierzysz. Ja jak na razie chciałabym wierzyć w to, że ta sytuacja jest przejściowa. Że ta ignorancja kiedyś minie i przerodzi się w coś odwrotnego. Jednak gdy „okres przejściowy” trwa już 9 miesięcy mam chyba prawo do (nie)małych wątpliwości. Jeśli nie mam prawa, to przynajmniej mam wątpliwości. Zawsze to coś.
Zamiast wątpliwości wolałabym mieć jego. Ale człowiek to nie rzecz, którą możemy po prostu mieć. Nawet w długoletnich związkach żadne z partnerów nie powinno mieć tej pewności „posiadania” drugiej osoby. Jaka szkoda, że jest dokładnie na odwrót.
Najgorsze jest poczucie, że to Ty zawaliłeś sprawę. Że być może to przez Ciebie sytuacja wygląda właśnie tak. Ale przekonać kogoś do zmiany decyzji wcale nie jest tak łatwo, bez względu na to, jak kiedyś tej osobie na Tobie zależało. Szczególnie, gdy mowa o facecie i jego urażonej dumie.
Oczywiście są to tylko przypuszczenia, których nadal nie można potwierdzić u Źródła. Powodów jest wiele, a jeden z nich jest także, o ironio, przyczyną. To mogło spotkać tylko mnie.
Nie jestem w stanie dłużej czekać na zmianę. Powinnam przestać się łudzić, że on kiedyś odezwie się sam z siebie. Powinnam raczej nastawić się na to, że nigdy więcej się nie spotkamy, ale dlaczego ta myśl tak cholernie boli? Przecież prawie się nie znamy. Nie wiemy o sobie prawie nic, a wszystko co wiemy, może być prawdą lub kłamstwem.
Nie wiem,czy choć jedno słowo, które do mnie powiedział było prawdziwe. Nie potrafię odgadnąć jego zamiarów. I nie mam siły zgadywać, prawdę mówiąc. Ale jego słowa, prawdziwe lub nie, bardzo na mnie podziałały. Jeszcze nigdy żaden facet nie sprawił, że poczułam sie w ten sposób. Czy gdybym poznała innego, który potrafi wywołać we mnie te same uczucia, to zapomniałabym o poprzedni?
Mój mózg nie chce go wyprzeć. Myśl o nim wraca jak bumerang, każdego dnia. A kartki w kalendarzu tylko przypominają o naszych spotkaniach, do kórych chciałabym wrócić, by poczuć się tak jeszcze raz, choć przez chwilę.
Czy jeśli mogłabym przeżywac w kółko ten dzien, kiedy się widzieliśmy, to znaczy, że chcę z nim spędzić wieczność?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>